COMENIUS

            COMENIUS? Czym to się je?

 

            Zachęcona przez znajomą nauczycielkę zdecydowałam się w końcu przyjrzeć bliżej projektowi „Mobilność szkolnej kadry pedagogicznej” w ramach popularnego programu Comenius. Jest to oferta skierowana do nauczycieli, a finansowana ze środków Unii Europejskiej. Jej celem jest poprawa poziomu znajomości języków obcych, podniesienie kompetencji zawodowych oraz stworzenie możliwości nawiązania kontaktów między nauczycielami z wielu krajów europejskich.

            Zainteresowani udziałem w szkoleniach muszą spełnić kilka warunków. Wśród nich są m.in. dwuletni staż pracy oraz znajomość języka obcego na poziomie B2.

Dodatkowe punkty w bieżącym roku otrzymywali nauczyciele edukacji przedszkolnej i nauczania zintegrowanego.

 

Jak? Gdzie? Po co?

 

            Proces kwalifikacji jest długotrwały. Na początku należy wybrać temat kursu (zdecydowałam się na „Learning and Creativity”, czyli „Uczenie się i kreatywność”), termin oraz miejsce (w moim przypadku była to Malta – mała wyspa położona między Sycylią a Afryką).  Informacja o pozytywnej (lub nie) ocenie wniosku dociera do nauczyciela w niecałe dwa miesiące od końca jednej z trzech rund selekcyjnych. W tym czasie należy uzbroić się w cierpliwość. Po otrzymaniu informacji o pozytywnym rozpatrzeniu wniosku można zacząć planować podróż.

            Warto wiedzieć, że UE finansuje kurs doskonalący znajomość języka obcego, w którym prowadzony będzie kurs.

            Po załatwieniu wszelkich formalności należy już tylko oczekiwać daty wylotu. W tym czasie nie przestawałam doskonalić języka angielskiego. Okazało się bowiem, że miałam być jedyną Polką uczestniczącą w szkoleniu.

 

Cierpliwość jest kluczem do szczęścia

 

            Na miejscu okazało się, że Malta jest piękniejsza niż moje wyobrażenia na jej temat, a poziom szkolenia jeszcze wyższy niż ten, jakiego się spodziewałam.

            Organizatorzy kursu zgromadzili w jednym miejscu 26 osób z 12 krajów. To, co ich łączyło, to niewątpliwie ciekawość świata i pasja.

Już pierwszy wieczór dał nam wyobrażenie na temat kolejnych pięciu dni. Okazało się bowiem, że wszyscy są żądni wiedzy, a jednocześnie potrafią stworzyć niezwykle przyjazną atmosferę. Później to nasze pierwsze spostrzeżenie wielokrotnie się potwierdzało.

            Kolejne dni mijały nam na ciężkiej pracy warsztatowej. Poznawaliśmy kreatywne metody nauczania, szlifowaliśmy swój angielski, zawieraliśmy przyjaźnie. Wymiana doświadczeń  była niezwykle pouczająca. Organizacja oświaty w krajach europejskich jest bardzo zróżnicowana. Powodowało to, że rozmowy przy posiłkach nigdy nie milkły. Wieczorami przesiadywaliśmy zaś nad brzegiem basenu, kończąc dyskusje, które w ciągu dnia wywołali prowadzący zajęcia.

            Ogromnie wartościowe były też chwile, które spędziliśmy poza salą wykładową. Organizatorzy przygotowali bowiem wycieczki fakultatywne – odwiedziliśmy więc Uniwersytet Maltański i tamtejsze centrum kreatywności. Dodatkowo – mieliśmy możliwość zwiedzenia stolicy Malty – Valetty.

 

Wszystko, co dobre...

 

            Pożegnanie na lotnisku nie miało końca. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że wszyscy czuliśmy żal z powodu zakończenia wylotu.

            Obecnie wymieniamy się doświadczeniami na Facebooku, piszemy do siebie maile, a nawet dzwonimy (dzięki istnieniu Skype, możemy sobie na to pozwolić). Nie przestajemy też planować ponownego spotkania oraz szkolnych wymian międzynarodowych.

            Z tego też powodu udział w programie uważam za jedną z najlepszych decyzji, jakie można podjąć, pragnąc poszerzyć swoją wiedzę na temat uczenia.

 

Chęć wystarczy za tysiąc sposobów, brak chęci za tysiąc przeszkód .

 

            Informacje na temat inicjatywy można znaleźć w Internecie. Znajduje się tam wyszukiwarka kursów (http://ec.europa.eu/education/trainingdatabase/) oraz informacje na temat prawidłowego wypełnienia wniosku (http://www.comenius.org.pl/akcje/mobilnosc-szkolnej-kadry-edukacyjnej). Należy pamiętać o tym, że odpowiedzi w ankiecie muszą być przemyślane i precyzyjne – wbrew pozorom program jest bardzo popularny, a liczba osób, które aplikują znacznie przewyższa ilość miejsc. Przy odpowiednio silnej motywacji cały proces nie nastręcza jednak większych kłopotów. Warto poświęcić swój czas na przygotowywanie wniosku – wysiłek ten zwraca się bowiem z nawiązką.

 

 

 

Małgorzata Kasztura